Basz i Vito Postiglione mają za sobą trudne wyścig na torze Vallelunga, po których zajęli drugie miejsce w Lamborghini Super Trofeo Europe. Polak został wicemistrzem już podczas swojego pierwsze sezonu, a na początku roku każdy taki wynik brałby w ciemno. 


W trakcie piątkowych zmagań na obiekcie pod Rzymem polsko-włoska załoga nie miała szczęścia, czego głównym przejawem była awaria w drugim wyścigu. Te problemy uniemożliwiły Baszowi i Postiglione walkę o utrzymanie się na pozycji lidera, jednak wyborna jazda i zwycięstwa poprzednich rund sprawiłī, że sklasyfikowano ich na drugim miejscu w klasyfikacji końcowej.

Jutro i w niedzielę Karol Basz weźmie jeszcze udział w Lamborghini World Final – dodatkowej imprezie, w której Polak zmierzy się także z najlepszymi zawodnikami azjatyckich oraz północnoamerykańskich mistrzostw.

„To nie był nasz dzień i nie powalczyliśmy z naszymi rywalami, jednak trzeba pamiętać, że to tylko pechowe zwieńczenie roku ciężkiej pracy. Gdyby ktoś w styczniu powiedział mi, że będę drugi w debiucie w Lamborghini Super Trofeo to brałbym to w ciemno. Wygraliśmy wiele wyścigów i mimo przeszkód prowadziliśmy w pucharze. Z jednej strony można by powiedzieć, że liczy się tylko zwycięstwo, ale hej! Jesteśmy drugą załogą Europy! To powód do radości zarówno dla mnie, jak i całej ekipy, której serdecznie dziękuje za ciężką pracę podczas całego sezonu. Jutro Lamborghini World Final, więc postaramy się jeszcze o jakiś dobry wynik, a potem będzie czas na świętowanie wicemistrzostwa, z którego szczerze jestem zadowolony. Dziękuje za wsparcie wszystkim fanom, mojemu głównemu sponsorowi jakim jest firma Olimp, a także firmom Genpharma, Eneos i Cronic, właściciel sklepu RallyShop.pl oraz ekipie Triton Racing oraz naszemu patronowi medialnemu, portalowi Interia.pl” – powiedział Karol Basz.