Gorzki debiut w nowej ekipie

Karol Basz niestety nie zaliczy do udanych debiutu w wytrzymałościowych Mistrzostwach Włoch GT – ekipa Polaka odpadła z trzygodzinnej rywalizacji zaledwie sześć minut po rozpoczęciu wyścigu. 
 
Zespół Audi Sport Italia dobrze zaczął weekend na torze Pergusa i podczas treningów notował czasy w ścisłej, obsadzonej kierowcami światowej sławy, czołówce. Rywalami Basza są w tym roku m.in. znany ze startów w Formule 1 Giancarlo Fisichella, czempion DTM Bruno Spengler, czy też wicemistrz serii GP2 Luca Filippi. Polak jednak, jako mistrz świata, idealnie wpisuje się w takie towarzystwo, dzięki czemu podczas przygotowań do weekendu jego nazwisko można było oglądać w czołowej trójce. 
 
W trakcie kwalifikacji, w których sumowane są czasy uzyskane przez każdego z trzech zawodników, Audi Sport Italia wywalczyło szóste miejsce. Trzygodzinne zmagania rozpoczynał Filip Salaquarda, który już na starcie awansował na piątą lokatę, a na trzecim okrążeniu przymierzał się do ataku na czwartą pozycję. Niestety to zakończyło się kolizją z siostrzanym samochodem Audi Sport Italia, przez co załoga Basza nie mogła kontynuować jazdy. To zaś oznacza, że zarówno Karol, jak i Vito Postiglione, nie mieli okazji nawet zasiąść za kierownicą. 
 
– Po odpadnięciu na tak wczesnym etapie wyścigu raczej ciężko opisywać weekend w superlatywach. Żałuje, że tak się stało, bo nie miałem nawet okazji wskoczyć za kierownicę. Zresztą Filip przeprowadził poprawny manewr i to druga załoga zupełnie nie zostawiła mu miejsce – zawodnik chyba po prostu nie zauważył, że był atakowany. Rezultat oczywiście jest rozczarowaniem, ale podczas weekendu było kilka pozytywów, jak choćby to, że od pierwszych metrów miałem tempo pozwalające na walkę o czołowe pozycje. Stawka jest niezwykle mocna, są tu zawodnicy z F1, DTM, czy F2, ale podczas kolejnych weekendów tanio skóry nie sprzedamy –powiedział Karol Basz po weekendzie na torze Pergusa.